«Walczymy. To dobry znak. Gdyby tak nie było, nigdy byśmy niczego nie zmienili.
A budowanie Europy oznacza zmienianie rzeczy.»
- Jean Monnet
Unia Europejska przyniosła ponad siedemdziesiąt lat pokoju i dobrobytu. Nie została jednak zaprojektowana do funkcjonowania w świecie zdominowanym przez kontynentalne imperia. Teraz musi powstać silniejsza Unia. Europa jest starzejącym się kontynentem, pozostającym w tyle za Stanami Zjednoczonymi i Chinami pod względem wzrostu i produktywności, cierpiącym z powodu niskiego poziomu inwestycji i walczącym o utrzymanie swojego modelu społecznego. Jednocześnie stoi w obliczu głębokiego wstrząsu geopolitycznego: Rosja zagraża jej bezpieczeństwu od wschodu, podczas gdy jej tradycyjny sojusznik, Stany Zjednoczone, staje się w najlepszym razie niewiarygodnym partnerem, a w najgorszym wrogim mocarstwem.
Z zaledwie 5,% światowej populacji i (jak dotąd) malejącym udziałem w globalnej gospodarce, tylko bardziej zjednoczona Europa - gospodarczo i politycznie, zdolna do zapewnienia własnego bezpieczeństwa i obrony - może skutecznie stawić czoła trzem kontynentalnym potęgom dążącym do podziału świata na strefy wpływów w kontekście upadku wielostronnego porządku. Jednak nawet po agresji na Ukrainę i groźbach Trumpa dotyczących Grenlandii, europejscy przywódcy nie podjęli żadnych odważnych inicjatyw mających na celu wzmocnienie Unii.
Problemem nie jest brak projektów, ale brak konsensusu wśród 27 państw. Letta i Draghi zaproponowali szereg ważnych środków mających na celu pobudzenie wzrostu i konkurencyjności: dokończenie budowy jednolitego rynku i zmobilizowanie inwestycji publicznych i prywatnych w kluczowych sektorach. To powinno być oczywiste. Usunięcie barier krajowych w usługach finansowych, telekomunikacji, rynkach cyfrowych i energetyce pobudzi gospodarkę UE. To samo dotyczy harmonizacji prawa upadłościowego i prawa spółek.
Musimy również ukończyć Unię Rynków Kapitałowych i Unię Bankową, aby zachować europejskie oszczędności na inwestycje w Europie. Taki program gospodarczy nie tylko zwiększyłby dobrobyt i podniósł standardy życia, ale także zapewniłby bazę technologiczną i finansową potrzebną do projekcji naszej potęgi w skali globalnej w celu obrony naszych wartości i interesów.
Ale to nie wystarczy. Europa potrzebuje własnego systemu obronnego, biorąc pod uwagę zawodność Stanów Zjednoczonych - a tym samym NATO - i musi być w stanie podejmować większościowe decyzje dotyczące polityki zagranicznej. Traktat lizboński określa już sposoby osiągnięcia tych dwóch celów, w tym możliwość reformy. Nie widać jednak żadnych postępów.
Ostatnie wydarzenia ilustrują pilność sytuacji. Wojna w Iranie, blokada cieśniny Ormuz i bombardowanie Libanu pokazały, jak nawet publikacja wspólnej deklaracji może zostać sparaliżowana przez weto jednego państwa członkowskiego. Wcześniej, ostatnie weto Orbána - blokujące pożyczkę dla Ukrainy finansowaną euroobligacjami w wysokości 90 miliardów euro oraz 20. pakiet sankcji przeciwko Rosji - zagroziło bezpieczeństwu całego kontynentu, mimo że Węgry wytwarzają zaledwie % PKB UE i 2TP3T jej populacji.
Co więcej, Radzie nie udało się jak dotąd dojść do porozumienia w sprawie jednego organu regulacyjnego dla usług cyfrowych, telekomunikacyjnych i finansowych - co jest niezbędne dla prawdziwego rynku wewnętrznego - ani w sprawie europejskiego systemu gwarantowania depozytów, nie mówiąc już o harmonizacji podatków. Potężne interesy krajowe nadal bronią barier transgranicznych i skutecznie przejęły kontrolę nad swoimi rządami, tworząc mniejszości blokujące. Jednocześnie Rada często stosuje zasadę jednomyślności, nawet jeśli nie jest to prawnie wymagane.
Czy jest jakieś wyjście? W przypadku niektórych reform jednolitego rynku Rada może stanowić większością kwalifikowaną. Jednak główne inicjatywy dotyczące opodatkowania, zadłużenia, polityki zagranicznej i obrony prawdopodobnie pozostaną zablokowane przez weta krajowe. Jeśli więc nie jesteśmy gotowi zaakceptować status quo - i zagrozić przyszłości Europy jako niezależnego gracza - nadszedł czas, aby stworzyć federalną awangardę chętnych państw członkowskich. W ten sposób stworzyliśmy strefę Schengen i wspólną walutę.
Ta awangarda dokończyłaby budowę rynku wewnętrznego; połączyłaby suwerenność nad euro, podatkami i inwestycjami na dużą skalę w technologie, politykę klimatyczną, niezależność energetyczną opartą na odnawialnych źródłach energii i produktach obronnych. Ustanowiłaby Europejską Radę Bezpieczeństwa i system obronny z cywilnymi zdolnościami i własną strukturą dowodzenia, a także przyjęłaby podejmowanie decyzji większością głosów we wszystkich obszarach, w tym w polityce zagranicznej, obronności, podatkach i kwestiach finansowych. Ta «Unia w Unii» mogłaby zostać ustanowiona poprzez połączenie wzmocnionej współpracy między jednorodnymi państwami członkowskimi, wspieranej przez traktat instrumentalny regulujący zasady podejmowania decyzji i gwarantujący demokratyczną odpowiedzialność.
W tak niebezpiecznym świecie, w którym nasze bezpieczeństwo i przetrwanie są wyraźnie zagrożone, nie możemy zaakceptować sytuacji, w której jeden kapitał powstrzymuje wszystkich. Jesteśmy przekonani, że jeśli Niemcy, Francja, kraje Beneluksu, Polska i Hiszpania przejmą inicjatywę w proponowaniu «Unii 2.0» - otwartej dla wszystkich - będzie to potężnym magnesem dla innych państw członkowskich, które do tej pory niechętnie wspierały niezbędne reformy.
Dlatego wzywamy obywateli do mobilizacji, a europejskich przywódców do działania w innowacyjnym duchu deklaracji z 9 maja 1950 roku.
Komitet Akcji dla Stanów Zjednoczonych Europy




